czwartek, 28 lutego 2013

??

Chcecie żebym wstawiałam dalej Imaginy z 1D .Jeśli pojawią się 3 komentarze pod tym postem ,to będę dalej dodawać :)

czwartek, 21 lutego 2013

:'( lub :)

PRZEZ 4 TYGODNIE NIC SIĘ TU NIE POJAWI ,W RAZIE PYTAŃ KONTAKT DO MNIE : TT: https://twitter.com/SandraKucz    :'( Bede tęsknić !!!!!

Kto czyta te imaginy na moim blogu prosze o komentarz nawet anonimowo ,chce podziękować :)

poniedziałek, 18 lutego 2013

Harold

Stałaś jak wryta. Nie mogłaś uwierzyć w to, co przed chwilą usłyszałaś. Przed tobą stał Harry Styles! - To jak, pójdziesz ze mną na randkę? -ponowił pytanie. A jak to się zaczęło? * Jakieś... 3-4 godziny wcześniej... * Siedziałaś na parku, ze słuchawkami na uszach. Czytałaś książkę : 'Jak poderwać chłopaka w 10 minut?' Nagle ktoś do ciebie przysiadł. Nie przejęłaś się tym, ale coś cię zaniepokoiło. Bowiem chłopak miał kaptur i ray bany, a było ciemno. Skończyłaś słuchać Dave Days. Chłopak spojrzał badawczo na ciebie, po czym skupił swój wzrok na książce. - Coś nie tak? - spytałaś. - Ta książka... - zmarszczył czoło, po czym zdjął okulary, a tobie ukazała się para prześlicznych zielonych tęczówek. - Nie wolisz próbować w praktyce? - Nie, tak, to znaczy... Ty jesteś Harry? -zamknęłaś książkę i schowałaś ją do torby. - Tak, to ja, a ty, czytelniczko, jak masz na imię? - wyciągnął rękę w twoją stronę. Uścisnęłaś. - (T.I.). Miło mi cię poznać. - Piękne imię dla pięknej dziewczyny... Mi również jest miło. - zawstydziłaś się. - Emm... Nie bardzo rozumiem, o co chodziło ci z tą praktyką... - No, bo czytałaś o 'podrywie w 10 minut'... Może chcesz poćwiczyć na mnie? - poruszył brwiami. - Okej..? - od tamtej pory, przez bite 3 godziny, Styles próbował nauczyć cię podrywu. - Brawo, zdałaś. - zaśmiał się. - I co teraz? - Hmm... Pójdziesz ze mną na randkę?

* Po retrospekcji... *

- To jak, pójdziesz ze mną na randkę? - O rany... Zaskoczyłeś mnie... - Rozumiem... Czyli nie... - wstał z ławki, ale ty złapałaś jego rękę. - Czy zaprzeczyłam? Jasne, że pójdę... -spojrzałaś ponownie w jego śliczne oczy, a wasze usta złączyły się w delikatnym pocałunku... I tak to się zaczęło 2 lata temu... Jesteście ze sobą baardzo szczęśliwi, ale ty... Okazało się, że jesteś w ciąży. Harry był cały uszczęśliwiony. W wynikach USG wyszło, iż będzie to dziewczynka... Czyli Darcy ♥ . Planujecie również ślub, świadkiem ma zostać Louis i (I.T.P.). Tworzycie wspaniałą parę, a pomyśleć, że wszystko zaczęło się od głupiej książki... :)

sobota, 16 lutego 2013

Louisss

Były wakacje, a ty spędzałaś je u babci na wsi ...
Lubiłaś odpocząć w takiej ciszy i spokoju .
Pewnego dnia poszłaś na spacer do pobliskiego lasu, nawet nie zauważyłaś kiedy weszłaś w jego głąb . Nie miałaś pojęcia z której strony przyszłaś ...
Siadłaś na jednym z pięków drzewa i wyciągłaś telefon, który pokazywał zero kresek zasięgu ...
Złapałaś się za głowe i przeklnęłaś pod nosem, łzy zaczęły spływać ci po poliku, przed oczami miałaś najgorsze wizje .
Nagle usłyszałaś szelest między gałęziami, cała sparaliżowana wstałaś z drewienka i rozjerzałaś się dookoła . Z pod jednego z drzew wychylił się, brązowo włosy chłopak z grzywką i niebieskimi oczami . Przestraszona spojrzałaś na młodego chłopaka, a on ? A on zaczął jodłować ? Patrzyłaś na niego jak na wariata, a on tańczył i bawił się w lesie w najlepsze ...

Zaczęłaś biegnąć przed siebie, kiedy ktoś podłożył ci nogę, a ty przewróciłaś się . Chłopak nachylił się nad twoją głową i krzyknął :
- Chyba się panna mnie nie wystraszyłaś ?!
- Nie, skąd taki pomysł ?! - spytałaś sarkastycznie .
- Ja poprostu uwielbiam śpiewać .
- W lesie ? - spojrzałaś na niego jak na wariata .
- Mój wuj jest leśniczym .
- To pewnie wiesz jak wydostać się z tego lasu ? - spytałaś z nadzieją .
- Oczywiście - posłał ci uśmiech .

***

Od tamtego zdarzenia wszystko się zaczęło ... Teraz co roku przyjeżdżasz do babci na wakacje, a Louis jest twoim najlepszym przyjacielem ...

Lubicie jodłować w lesie hahahah :)

Louis

L:Co się stało [T.I.]
T:Chyba cię już nie lubię...
L:Co?? Ja oszaleję,zabiję się,przestanę oglądać Toy Story,walne się łyżkami...
T:Kocham cię głuptasie..
L:Aaaa....Zapomnij o tym co mówiłem...

Podoba się ? :)

O Zayn'ie Bardzo smutny i długi :(

Ostatnio twoje życie ogromnie się zmieniło . Wyjechałaś z zatłoczonego Londynu do spokojnej Polskiej wsi . Porzuciłaś swoje życie i rozpoczęłaś nowe jak zwyczajna polska nastolatka . Zapomniałaś o Zaynie i 2 latach spędzonych razem z nim , o wszystkich tych awanturach , kłótniach , alkoholu i uzależnieniach.
Dostałaś nowe życie , nowych znajomych , nowe przygody. Mieszkałaś ze swoją jedyną babcią i prowadziłyście gospodarstwo . Ty najbardziej zajmowałaś się stajnią . Miałaś tam swojego kasztanowego konia z czarną długa grzywą, gdy byłaś mała nazwałaś ją Toph , ponieważ była silnia i mimo że była ślepa , doskonale widziała świat. Widziała dzięki uważnemu słuchaniu i czuła swoimi konczynami najmniejsze migracje.
Pewnego dnia wziełaś Toph na przejażdżkę , jeździłaś z nią powoli po górskich strumykach i małych dolinach . Nagle zadzwonił do Ciebie pewien mumer zaczynający się na +44 ... był to Zayn . Zadzwonił pierwszy raz od kiedy skończyliście . Nie odebrałaś . Zadzwonił ponownie . Zrobiłaś krótką przerwę , zeszłaś z konia i odebrałaś telefon .
- (t.i) wkońcu odebrałaś .! - powiedział znartwiony Malik .
- Zayn , po co dzwonisz ? Nie mamy już o czym rozmawiać ! Z nami koniec ..!
- Nie rozłączaj się ! Prosze. , wysłuchaj mnie . Ten ostatni raz.
- Masz minutę.
- Chciałem Cię przeprosić za wszystko. Za te kłótnie , sprzeczki ..
- To nic nie da .!
- Wiem , ale przed końcem nie chcę mieć niczego na sumieniu .
- Zayn ! O czym ty mówisz ?!
- Przepraszam Cię z całego serca . Wiem że mi tego nie wybaczysz .. ale .. nieważne. I chciałem się pożegnać . Zawsze będę Cie kochać ! Żegnaj ... - Rozłączył się mulat .
W tej chwili jedyne co Ci przyszło do głowy to to że Zayn chce rzeczywiście skończyć . Próbowałaś sie do niego dodzwonić jednak bez skutku . Zadzwoniłaś do Louisa :
- Louis ! Prosze daj mi Zayna !- mówiłaś ze szklistymi oczami.
- Przepraszam., ale już od kilku dni się nie widzieliśmy ... ostatnio chodził przygnębiony i wgl ...
- Słuchaj mnie ! On chce skończyć ! Prosze jedź do niego i powstrzymaj go !
- Już jadę. ( t.i ).będziemy w kontakcie !
W tym czasie nie wiedziałaś co zrobić . Nie mogłaś jechać do Londynu było by i tak za późno i wgl. Zostawić babci z całym gospodarstwem .
Wsiadłaś na Toph i pojechałyścue w twoje miejsce gdzie zawsze pochłaniały Cię marzenia. Usiadłaś pod drzewem , Toph przygryzała trawę . Zaczęłaś wzpominać te przepiękne chwile z Zaynem . Nie czułaś że to koniec. W głębi serca nie mogłaś o nim zapomnieć a przedewszystkim kochać . Po paru minutach zadzwonił Lou z niezadowolającymi wieściami . :
- Przepraszam ( t.i ) . Tak mi przykro ...
Tak , to był już koniec ... Jednak nie dokońca .
Strumienie wylewały Ci się z twoich niebieskich oczu , staczając sie na zieloną trawę po twoich różowych polikach .
Wróciłaś do domu , Toph zostawiłaś na podwórzu. Wbiegłaś na górę , rzuciłaś się na swoje ogromne łóżko i zaczęłaś wylewać swoje łzy w poduszkę naktórej pisało :
Zayn is mine forever !
Twoja babcia odpriwadziła konia do stajni . I zaraz była już w twoim pokoju .
- Kochanie moje ... - mówiła staruszka kładąc kubek kakao na nocnym stoliczku .
- On wróci skarbie , zobaczysz.- zaczęła gładzić twoje włosy .
- Nie babciu , nie wróci ! Już nigdy ! - zaczęłaś płakać jeszcze bardziej .
- Jesteś jeszcze zamłoda by to zrozumieć , dokładnie to samo przeżywała twoja babunia jak była w twoim wieku . Wierz mi , przechodziłam przez to .
Przytuliła Cię mocno babcia , ty usnęłaś ze zmęczenia i stresu . Wcześnie rano , zanim kogut zaczął piać , obudziły Cię dźwięki dochodzące ze stajni Toph . Szybko zbiegłaś na dół , pobiegłaś prosto do konia.
Ujrzałaś leżącą Toph , która ciężko oddychała i wydawała z siebie jęki bólu i męczarni . Zaczęłaś wołać babcię . Staruszka zadzwoniła do sąsiada który był weterynarzem.
Za 10 minut był już przy koniu , zbadał go dokładnie , zrobił inne rzeczy , poklepał po karku konia i wstał patrząc Ci w oczy .
W jego teńczówkach zaraz ujrzałaś strach , smutek i żal.
- Co znią ?! - zapytałaś .
- Przykro mi , zrobiłem wszystko co w mojej mocy , jedynie co można zrobić to tylko to - pokazał lekarz strzykawkę a w niej płyn na uśpienie przyjaciela .
- To jedyne wyjście , chyba nie chcesz by cierpiała - powiedziała ze współczuciem staruszka .
Podeszłaś do konia , ussiadłaś przed nią , spojrzałaś w jej szare ślepe oczy , które już zamykała. Położyłaś swoją głowe na jej klatce piersiowej i wsłuchiwałaś się w jej ostatnie bicia serca. Płyn rozszedł się po jej silnych żyłach . Jej serce stanęło . Wypuściła ostatnie resztki powietrza z osłabionych płuc i odeszła . Zostawiła Cię . Kochałaś ją bardzo , ale cieszyłaś się że odeszła dzielnie , z honorem - przy tobie .
Przyjechało 4 facetów . Wynieśli konia ze stajni i wsadzili w wielką przyczepę . Pojechałaś z nimi . Poprosiłaś ich by pochowali ją na twojej polanie pod drzewem . W tym czasie kiedy mężczyźni wykopywali dół , ty zbierałaś kwiaty , i uplotłaś z nich wianek który położyłaś na grobie Toph. Siedziałaś orzy jej grobie cały dzień , rozmyślałaś , znów powróciłaś do przeszłości i marzeń .
Straciłaś wszystko co najważniejsze było w twoim życiu . Ukochaną osobę i przyjaciela , który zawsze nad Tobą czuwał i czuwać będzie .
Siedziałaś tak do późnego wieczora , wpatrując się w gwiazdy . Nie zorientowałaś się kiedy twoje oczy zamknęłyy się , zmęczone od łez i patrzenia na te trudne chwile. Obudził Cię lekki podmuch wiatru ocierający się o twoje poliki. Gdy otworzyłaś swoje zaspane oczy , spojrzałaś na łąkę. Krzątało coś się tam , nie żywa istota ani nie coś co można dotknąć . Było to wyblakłe prawieże przezroczyste . Mrygnęłaś kilka razy oczyma , jednak to coś dalej włuczyło się po polance .
Dajmy że to jest zjawa .
Zjawa poczuła że na nią patrzysz , odwróciła się i zaczęła zmierzać w twoją strone.
- To nie duch , duchy nie istnieją , nie wierze ! - mówiłaś zakrywając sobie rękami oczy .
Nie bój się moja ( t.i) powiedziała zjawa , dotknęła chłodną , przezroczystą dłonią twojego różowego jak zawsze polika .
Spojrzałaś do góry , z nie dowierzeniem zobaczyłaś ...

Zayna , ubranego w czerwone rórki , białą koszulę i luźno zawiązaną czarną muchę , trzymając w ręku kończocego się papierosa.
Jak już mówiłam był zimny , przezroczysty , bardzo blady , lecz szczęśliwy .
- Zayn ?!
- Witaj skarbie ... - odpowiedziała zjawa .
- Zayn ! Przepraszam Cię . ! - wstałaś i chciałaś rzucić się na niego , lecz on przez Cb przeszedł a ty upadłaś.
- Jak to ?!
- Kochanie , chciałem Cb odwiedzić , już jestem praktycznie w innym świecie , ja już tutaj nie żyję .
- Dlaczego to zrobiłeś ?! - Powiedziałaś , a twoje niebieskie oczy stawały się szkliste .
- Z miłości ...
- Zayn , nie mogę sobię wybaczyć że Cię straciłam .!
- Powiem Ci sekret . Już od kiedy zaczęliśmy chodzić , to tajemnie podkochiwał się w Tobie Niall . Ułóż sobie z nim życie i umrzyj staro we śnie przy blondynie . Ja będe na Ciebie czekał . - powiedział spokojnie Zayn .
- Ja chcę umrzeć przy tobie Zayn !
- Kocham Cię - powiedziała po Cichu zjawa . - przyjde tutaj spowrotem o północy . Będe czekał ...
- Znikł -
Z twoich oczu popłynęły gorzkie łzy , spojrzałaś na grób Toph , powoli odeszłaś ocierając łzy z twojej zmęczonej twarzy .
Szwędałaś się długimi godzinami po wsi. Od czasu gdy umarła Toph , nie wróciłaś do domu , wiedziałaś że babcia niezmiernie się martwi. Jednak z nikim nie chciałaś się w tym czasie widzieć . Mimo że byłaś okropnie głodna , dalej nie powracałaś . Zerwałaś sobie parę gruszek z czyjegoś grodu , i poszłaś na twoją polanę. Czekałaś do 24 w zimnie i chłodzie . Wkońcu znów gdzieś na łące ukazała się zjawa . Ciarki przeszły po Tobie , lecz wzięłaś się w garść i spoważniałaś .
- Witaj spowrotem kochanie - rzekła z daleka zjawa .
Ty zbytnio nie wiedziałas za bardzo po co tu przyszłas , nie traktujesz go jako ukochanego , lecz jak coś czego się cholernie boisz .
- Nie odpowiesz mi ?! Powiedziała stanowczym głosem zjawa .
- Zayn ...
- Będe tu przychodził puki nie będe parę metrów pod ziemią ( pogrzeb ).
- Potrzebuję Cię . ! - ledwo z siebie wydusiłaś te dwa słowa .
- Kochanie ... dasz radę , wierzę w Ciebie . ! - mówił blady Zayn .
Siedziałaś jak zwykle pod drzewem , trzęsąc się i rzadko uraniając łzy . Dołączyła się zjawa , przykucła obok Ciebie .
Roznawialiście do wschodu słońca , o świcie Zayn znikł.
Już się normalnie czułaś , rozmawialiście o wszystkim i o niczym . Było tak przez wiele nocy , a Zayn wciąż powracał . Myślałaś że już pogrzeb się odbył , nie chciałabyś nawet tam poojechać - serce by Ci pękło. Na polanie przesiadywałaś przez wiele chłodnych nocy , pewnego razu Zayn nie pojawił się , chciałaś się pomodlić za Niego , lecz przerwał modlitwę silny podmuch wiatru. Znów zjawił się mulat .
- Uciekaj ! Uciekaj z tąd ! - mówił przerażony Zayn .
- Czemu ! ?
- Uucieeekaaj ! - krzyknął prosto w twarz i się rozpłynął .
Pobiegłaś do domu . Gdy byłaś już na ostatnim zakręcie , ujrzałaś gęsty dym i płomienie . Podeszłaś bliżej , ludzie zaczęli mówić że to twoja gospoda . Nic i nikt nie przeżył . Spojrzałaś na resztki płonącego domu . Którys z sąsiadów zakrył twoje oczy bys nie patrzała na te przykre rzeczy . Przygarnął Cię na noc , pożyczył tobie trochę pieniedzy byś kupiła sobie nowe rzeczy . Z twojej gospody nic kąpletnie nie przetrwało . Nie miałaś dachu nad głową , bliskich. , rodziny . Ostatecznie pozostał Ci powrót do Londynu , tam też nie mogłaś jechać , mimo że tam są chłopcy , ale to za duże cierpienie i ból . Te wszystkie wspomnienia wiążom sią z Malikiem . Jednak podjęłaś decyzję . Postanowiłaś wrócić do Anglii . Z twoich oszczędności z banku kupiłaś bilet do Londynu . Za pare godzin byłaś na miejscu . Zadzwoniłaś do Harrego . :
- Harry ? To ja ( t.i ) . Słuchaj jestem w Londynie , mógł byś po mnie podjechać ? Oczywiście jak nie masz nic na głowie. ..
- No cześć młoda .! Wkońcu wróciłaś do domu !! Aktualnie nic nie robie , poczekaj za parę minut będe .
- Okej , czekam.
Usiadłaś w poczekalni . Kątem oka mrugnęła tobie znajoma postać .
Pomyślałaś że to zjawa . Zignorowałaś to. Jednak postać przeszła bliżej Ciebie.
-Zayn ! - krzyknęłaś i złapałas kogoś za ramię .
- Yyy .. przepraszam , pomyłka .- odpowiedziała inna osoba .
- Przepraszam . * mruknełaś i spowrotem usiadłaś na krzesło .
- ( t.i ) !!!! - Wykrzyczał znajomy głos .
- Harry. !
- No cześć młoda .! Jak leci ?!
- Źle. ..
- Aa no tak , Zayn ... - powiedział pod nosem Harry.
- Nie tylko to . Umarł mój koń , straciłam babcię i cały mój dom spłonął .
- Don't worry. Masz już dom. Pomogę przejść Tobie w tym wszystkim .
- Dziękuje . - wziełaś swój mały bagaż , wyszliście z lotniska i weszliście do samochodu . Przez całą drogę wracały te bolesne wspomnienia . Styles jedną ręką złapał twoją zimną dłoń i uśmiechnął się .
- Harry ?
- Tak.?
- To prawda że Niall ..
- Tak , kocha się w tobie od kiedy Cię ujrzał . A co ?
- Aaa.. nic , nic .
- Właśnie , nie będzie Ci przeskadzało to ,? no bo na kilka dni zatrzymał sie u mnie , cały dom jego zalało .
- Nie ,nie . Okej .
Dojechaliście do domu Hazzy. Gdy przekroczyłaś próg drzwi i skierowałaś wzrok przed siebie zobaczyłaś jak ktoś trzyma bukiet czerwonych kwiatów i szczerze się uśmiecha ...

- Cześć (t.i) .
- Niall ! Cześć ! - uśmiechnęłaś się również radośnie jak on .
- To dla Ciebie ... - wyjął zza pleców bukiet kwiatów. - Przykro mi , i mocno współczuje z powodu ... wiesz.
- Dziękuje Niall ! - Pocałowałaś go w policzek i przytuliłaś .
Wobec Nialla zachowywałaś się inaczej , troskliwiej i wgl . Być może wpłynęły na Ciebie słowa Zayna ... " ... tajemnie podkochiwał się w Tobie Niall . Ułóż sobie z nim życie i umrzyj staro we śnie przy blondynie . ... "
- Miło znów Cię zobaczyć . - powiedział Horan .
-.Noo to co robimy ?? - wtrącił się Hazza .
- (t.i) pewnie jest zmęczona...- powiedział Niall .
- Nie nie jestestem . Wszystko okej . - odpowiedziałaś .
- To może do baru a potem do kina ? - powiedział Styles .
- Idźcie bezemnie .
- Czemu ? - zapytał sie troskliwie Horan .
- Nie chcę narazie nigdzie wychodzić ...
- ( t.i) straciła konia , babcie i cały jej dobytek . Musi wydobrzeć .- rzekł Hazza.
- To ja zostaje z Tobą (t.i) - powiedział blondyn .
- Czyli porobimy coś w domu .. Zawsze coś .. - powiedział sam do siebie Harry .
- Gdzie mam zanieść te rzecczy ? - Zapytałaś sie Loczka .
- Yyy .. eee .. tam nic nie ma , yy tam - Louis szybę zbił , ee - tam lepiej nie ... - mówił Hazza zastanawiając się i wskazując palce na pokoje.
- To może do mnie ? - zapytał sie Niall.
- Yy .. no okej . - powiedziałaś .
Zapadła noc . Harry wyprosił byście obejżeli film . W połowie usnęłaś . Byłaś wtulona w Nialla . Obudziłaś się bo Hazza zaczął piszczeć i zakrywając twarz poduszka - widocznie zaczęli ogladaćc horror . Spojrzałaś dysjretnje na blondyna . Siedział przytulając Cię z bananem nna twarzy . Ponownie zasnęłaś. Film się skończył . Styles tak że usnął , widać że zpłakany był . Niall delikatnie wziął Cię na ręce i zaniusł Cię na górę . Otworzyłaś oczy . Widziałaś schody , i ze Niall wnosi Cię po nich . Spojrzałaś na Horana .
- Obudziłaś się .. . - uśmiechnął się lekko .
- Mam nadzieję że nie . - odpowiedziałaś i wtuliłaś się w niego .
Niall ostrożnie położył Cie na łóżku , położył się u twojego boku i wpatrywał się w Ciebie .
- Niall .?.- zapytałaś
- Tak .?
- Dalej tak jest ?
- Ale co .?
Odwróciłaś się twarzą do Horana .
- No...
Nagle wasze usta się złączyły . Przerwałaś to nagle i odwróciłaś się . Po poliku spłynęła tobie łza . Niall przytulił Cię czule i szepnął Ci do ucha:
- Nigdy nie przestanę o Ciebie walczyć .- otarł łzę i cmoknął Cię w polika .
Spotliście swoje ręce. Nie mogłaś przestać myśleć o Zaynie . Od czasu wypadku nie widziałaś więcej zjawy . Jednak ściągnęłaś go myślami . Obudziłaś się o 23:59 . Po cichu wstałas i ruszyłaś do łazienki . Idąc korytarzem usłyszałaś kawałek piosenki Numb , nie śpiewaną przez Linkin Park przez dobrze znany Ci głos . Spojrzałaś na dół by zobaczyć czy to nie Hazza , jednak on tak ze spał . Za sobą usłyszałaś słowa " Stałem się taki obojętny Nie czuję Ciebie przy mnie Stałem się tak zmęczony O wiele bardziej świadomy Staję się tym Wszystko, co chce zrobić To być bardziej sobą A mniej tobą ".
Odwróciłaś się powoli , za tobą stał Zayn , powtarzający te słowa.
- Zayn .
Zjawa nic nie odpowiedziała , dalej robiła swoje.
- Czego znowu chcesz ?! - krzyknęłaś .
- Cisza-
Nialla obudziły twoje krzyki . Wychylił się na korytarz .

*oczami Nialla *
- Co jej się dzieje ?! Czemu mówi sama do siebie ?
Niall nie widział wcale zjawy .
- Może lunatykuje ? Ide po nią ! Kurcze ! Nie można budzić lunatyków . Posiedze tu i przypilnuje by nic się jej nie.stało .
* *

Zayn dalej powtarzał te słowa i wpatrywał się chłodnym spojrzeniem na Ciebie .
Nie wytrzymałaś . Wybiegłaś z domu . Biegłaś ile sił w twoich nogach , kierując się na cmentarz . Niall pobiegł za tobą , lecz zgubił Cię .
Biegłaś przez całe miasto ze łzami w oczach i w samej bieliźnie. Zobaczyłaś bramę cmemtarza . Była zamknięta . Przeskoczyłaś przez płot i zaczęłaś szukać nagrobk . Wkońcu dojrzałaś nazwisko Malik , upadłaś na kolana i zaczęłaś wymawiać słowa coraz bardziej łzawiąc :
" Stałem się taki obojętny Nie czuję Ciebie przy mnie Stałem się tak zmęczony O wiele bardziej świadomy Staję się tym Wszystko, co chce zrobić To być bardziej sobą A mniej tobą "
- Usłyszałaś swoje imię .

Nie zwracałaś wcale na to uwagi , łzawiłaś dalej .
- (t.i) co ty robisz ? Czemu płaczesz przy grobie jakiegoś Edwarda Milka ? - zapytał się ktoś próbując odkleić Cię od ziemi .
- Tu jest Zayn ! - odpowiedziałaś .
- Gdzie jest ? Nie widze go ...
- No tu ! - wskazałaś na pomnik . - Tu spoczywa Edward Milk ? ! - zdziwiłaś sie .
- Yyy .. no tak .- odpowiedział.
- Niall ! Co ty tutaj robisz ?!
- Zadam Ci to samo pytanie.
- Zayn , Zayn był u nas , nie rozmawiał tylko patrzyl sie na mnie z zgrozą i cały czas powtarzał słowa z jednej piosenki .
- Chyba Ci się to przyśniło . Zayna nie było teraz . Gadałaś sama do siebie, obudziłem sie i pomyślałem że lunatykujesz .
- Ale on był .! - krzyknęłaś
- Już dobrze , uspokuj się . Jesteś zmęczona . Wracajmy do domu - przytulił cb Horan .
Parę dni po tej sytuacji , ochłonęłaś . Zayn już się nie pokazywał nawet jak o nim myślałaś . Uświadomiłaś soie jedną rzecz . To ty zerwałaś , to ty wyjechałaś , to ty o nim prawie już zapomniałaś . Wkońcu zrozumiałaś że to już jest koniec . Przestałaś o nim myśleć , przestałaś wspominać . Żyjesz obecną chwilą , chwytasz dzień , korzystasz z życia . Musiałaś wrócić na parę dni do Polski . Poleciał z tobą Niall . W Polsce musiałaś dokonać okropnej rzeczy . Eksuchomowali szczątki twojej babci . Ty musiałaś zobaczyć zwłoki i potwierdzić . Strasznie się bałaś . Na samą myśl o tym robiło Ci się nie dobrze . Naszczęście był przy Tobie Niall . On Cię wspierał i pocieszał . Przyszedł dzień na potwierdzenie tożsamości twojej babci . Przed budynkiem zakręciło Ci się w głowie aż prawie zemdlałaś . Musiałaś tam wejść . Ty byłaś jedyną jej krewną . Lekarz wprosił Cię do ogromnej pustej sali . Na środku tego pokoju znajdował się wielki metalowy stół a przy nim dwie osoby . Stanęłaś w przejściu . Bałaś się zrobić krok do przodu . Zacisnęłaś mocno pięści , jedna twoja sztywna noga znalazła się już na aluminiowej podłodzę. Zanim podeszłaś z wielkim trudem do metalowego stołu minęeło sporo czasu. Gdy znalazłaś sie na srodku sali , na blaszanym blacie leżał czarny worek . Lekarz powoli zaczął otwierać go . Cholernie się bałaś,twoje ciało trzęsło się jak galareta że aż prawie zmoczyłaś majtki . Zamknęłaś oczy . Lekarz kazał Ci je otworzyć . Sprzeciwiałaś się. Jednak zrobiłaś to i spojrzałaś na kości i resztki twojej bliskiej . Potwierdziłaś że to ona . W pewnej chwili szczątka zwłok upadła prosto na twoje stopy . Zaczęłaś piszczeć , płakać i uciekłaś z sali. Wpadłaś na Horana , który na Cb czekał na koryarzu.
- ( t.i ) Co się stało ?! Coś nie tak ??!
- To było okropne ! Kazali mi spojrzeć na nią . Chciałam ją zapamiętać jako radosną , uśmiechniętą osobę . A co zapamiętam ?! Jej spalone i ciało i same kości ! Jeszcze szczątka upadła mi na nogi . ! - zaczęłaś wypłakiwać się w ramie blondyna .
- Spokojnie , nie myśl o tym , tylko o tym jaka była . To tak ją zapamiętasz. - Niall nie wiedział co powiedzieć .
Parę godzin później znalazłaś się w urzędzie skarbowym . Z cennych ubezpieczonych rzeczy , które zostały zniszczone w pożarze otrzymałaś prawie 2 mln .
Zostałaś przewieziona na policję dokładnie na wydział śledczy. Tam siedziałaś kolejne długie godziny . Wyjaśnili tobie w jaki sposób doszło do pożaru , oraz zabronili tobie opuszczenia kraju do zakończenia tego całeego tematu . Po tych wielu długich , ciężkich i wyczerpujących godzinach , poprosiłaś Horana byście pojechali na wieś na której dotychczas mieszkałaś . Oprowadziłaś go po całej wsi , pokazałaś gdzie żyłaś. Z twojej gospody nic nie zostało. Wszystko zostało sprzątnięte a teren wyrównany . Zapadał wieczór. Uwielbiałaś o tej porze chodzić na twoje miejsce. Poszliście na polankę . Położyłaś jednego kwiatka na grobie Toph i przysiadłyście pod drzewem . Zaczeliście rozmawiać. W pewnym momencie zapadła cisza . Szturchnęłaś lekko Niallera i uśmiechnełaś się . Wyglądało tak jak chciał by coś powiedzieć lecz wycofał się . Rozpadał się deszcz , wskoczyłas na ręce blondyna i schroniliście się pod drzewem . Spojrzałaś w przepiękne oczy Nialla , które odbijały blask księżyca .
- Spójrz ! - Spadająca gwiazda .! - powiedział Niall.
- Pomyślałeś życzenie . ? - zapytałaś.
Niall postawił Cię na ziemi , objął Cię i czule pocałował .
- Tak . I właśnie się spełniło .- odpowiedział po pocałunku .
Przytuliłaś go mocno . Za jego plecami pojawił się uśmiechnięty Zayn mówiący " Będę na Ciebie czekał " Co oznacza że zakończą się nawiedzenia .
- ( t.i ) ?? - Zapytał się Horan .
- Tak ?
- Muszę Ci powiedzieć Coś ważnego ...

- No to mów - powiedziałaś i uśmiechnęłaś się do Horana.
- Noo... bo.. wiem że jesteś dopiero co po rozstaniu... - błąkał się w słowach . - Ale .. ja czuje do Ciebie szczere uczucie...
- Wiem Niall . Zayn mi powiedział.
- Jak to .?
- Tak , kiedyś ...
- No i więc przy tobie czuje się pewien siebie , przez ostatnie czasy moje myśli i pragnienie o jedzeniu zajęłaś ty.
- Nic mi nie zrobisz ?! - zapytałaś się z uśmiechem na twarzy .
- Nie ! No coś ty ! Ale Zayn...
- Zayna nie ma .
- Dla Ciebie , ale on dalej jest moim przyjacielem. ..
- Co ? - zdziwiłaś się .
- Noo... tak. Mówie to napewno w nie odpowiedniej chwili , ale za długo trzymam to w sobie ...
- Rozumiem Niall . Ja i Zayn to przeszłość , już niestety go nie ma. Ale nie wiem jak ty , czujesz że dalej jest on twioim przyjacielem ...
- Ja tego nie czuje , ale tak jest.
- Ale przecież Louis powiedział że on.. - nagle przerwał wam rozmiwę dwóch umięśniomych facetów ze straży . :
- ykhym ... Przepraszamy ze przerywamy taką romantyczną chwilę , ale musicie w tej chwili opuścić to piękniusie miejce - mówił jeden strażnik robiąc głupią minę .
- Co ?! - zapytałaś .
- Przygotowujemy na jutro miejsce budowy - odpowiedział facet .
- Co ?! - zapytałaś jeszcze raz,z nie dowierzeniem . - Nie możecie !
- To twoje pole panienko ?! - zapytał drugi strażnik .
- Tak , mojej babci .!
- Ooo .. nie wiem czy wiesz. Ale twoja babunia nie żyje i teraz jej pola należą do nas .- powiedział pierwszy facet znów robiąc głupie miny tak jak by się naśmiewał.
Łzy napełniły ci oczy , już miałaś podbiec i uderzyć faceta , lecz Niall Cię zatrzymał.
- ( t.i ) spokojnie. Nie róbmy sobie problemów. - szepnął Blondyn .
- Nie Niall ! Tu jest mój koń .!
- ( t.i ) ... prosze . !
- Dajcie mi się pożegnać ..
- Minuta . - powiedział facet .
Podeszłaś do grobu , uklękłaś . Łza spłynęła po twoim poliku , " Żegnaj Toph " powiedziałaś i odeszłaś . Wzięłaś Nialla za ręke i ostatni raz spojdzałaś na twoje życie . Wychodząc z pola , obruciłas się za siebie i zobaczyłaś wbijane łopaty wkopywane w zieloną trawę . Wsiedliście do samochodu , zadzwonił do Cb nieznany numer. - Odebrałaś. :
- Halo ?
- No cześć ( t.i ) . To ja Liam .
- Czeeeść ! Co tam .? - zapytałaś.
- Słuchaj , przepraszam ale nje mam zbytnio czasu rozmawiać , ale ktoś chce Ci coś powiedzieć...
- Kto .?
W tej chwili telefon się rozładował. Do Nialla również nie można było się dodzwonić ponieważ nie miał polskiego numeru.
- Kto dzwonił.?
- Liam. Ale telefon mi padł .
- Aaa .. coś sie stało.?
- Nie wiem. Powwiedział mi tylko że ktoś chce mi coś powiedzieć ...
- Aaa. . To jak ? Wracamy do hotelu ?
- Tak .
Przez większość czasu myślałaś o Niallu , przypomniałaś sb jak też byłaś w nim zauroczona kiedy otplątał twoją nogę z glonów w jeziorze . I inne wspólne chwile z Niallerem . W pewnym momencie poprosiłaś by się zatrzymał :
- Co się dzieje .? - zapytał.
- Nic , nic . Pamiętasz jak kiedyś zaplątałam się w glony gdy Liam zabrał nas nad jezioro ?
- Tak pamiętam a co ? - uśmiechnął się podstępnie Niall.
- No bo wtedy nie podziękowałam Tobie jak mnie z nich wyciągnęłeś .
- Nie ma sprawy - odpowiedział lekko się uśmiechając .
- Niall .. ?
- Tak.?
Nagle zbliżyliście się do siebie bardzo blisko ...
- Idziemy na spacer ? - zapytałaś .
- Yy .. czemu nie . ?
Wyszliście z samochodu , poszliście przez pobliską dróżke która prowadziła do lasu . Weszliście tam . Wygłupialiście się i śmialiście. Wkońcu dzięki słodkiemu Horanowi wróciłaś do siebie , wkońcu na twojej twarzy zagościł uśmiech . Zaczęłaś uciekać przed łaskotkami , Niall sprytnie się schował i Cię dorwał. Byłaś w jego ramionach . Poczułaś jak serce zaczęło coraz mocniej i szybciej bić . Dalej się śmiałaś i nie mogłaś przestać . Niall uspokoił Cię pocałunkiem . Nie zaprzeczyłaś temu . Objęłaś go mocno i tak staliście przez dłuższą chwilę w świetle troszkę zaćmionego księżyca . Od tej chwili byliścue jak para , mimo tego że wcale o tym nie rozmawialiście . Po kilku dniach wróciliście do Londynu. Zamieszkałaś u Nialla . Przygotowywaliście się do odwiedzin rodziców Horana. Pojechałaś z blondynem na miasto . Stanęliście w środku Londynu w korku . Siedziałaś cicho z tyłu samochodu słuchając cicho muzyki . Nie odzywałaś się do Nialla- miałaś zły dzień . Blondyn zerkał co chwilę do tyłu próbując do Ciebie zagadać .
Jednak ty cały czas byłaś zamyślona i wpatrywałaś się co dzieje się za szybą . W pewnym momencie obok waszego samochodu , podjechał czarny wóz . Spojrzałaś się na kierowcę , patrzyłaś i patrzyłaś ... za chwile serce dosłownie Ci stanęło . Za chwilę zaczęło walić jak szalone . Na twojej twarzy ukazał się ogromny uśmiech .
- OMG ! Zayn ! - krzyknęłaś , odpięłaś pasy i wysiadłaś z auta . Podbiegłaś do samochodu wykrzykując dalej jego imię . Mulat wyjrzał przez szybę , chwile pomyślał i uradowany wyskoczył z auta :
- ( t.i ) !! - powiedział z nie dowierzeniem .
- Zayn ! - przytuliłaś go mocno.- jak to możliwe ? Przecież .. nie żyjesz .
- Co ja ?! Kto tak powiedział ?!
- No ty . ! Nie będe tego wspominać . No i Lou jak do Cb pojechał to potwierdził.
- Nie , nie , nie .. . Coś źle zrozumiałaś .
- Kotku ,?! Będziesz tak w środku korka rozmawiał z jakąś małolatą ?! - wychyliła się jakaś szprycha z jego auta .
- Yy już idę misu.. - odpowiedział nie pewnie .
- Misiu?! - zapytałaś ze ździwieniem .
- ee.. słuchaj zadzwonie do Ciebie , kiedyś Ci wytłumaczę .- powiedział wystraszona i zdenerwowany . Wsiadł do auta i zawrócił.

Wróciłaś do samochodu . Tym razem usiadłaś koło Nialla i lekko się do niego uśmiechęłaś a blondyn odwzajemnił jego powalającym uśmiechem.
- Czemu zaczęłaś krzyczeć , gdy Zayna zobaczyłaś ? - zapytał się nieśmiale Horan .
- Wytłumaczę wszystko jak wrócimy do domu - Odparłaś i pocałowałaś jego zaróżowiały policzek . Po 2 godzinach byliście już w domu . Nie musieliście się śpieszyć , rodzice Horana przyjechać mieli dopiero późnym wieczorem. Tym czasem blondyn wziął Cie za ręke zaprowadził do salonu i przysiedliście na kanapie .:
- To jak ? Czemu na widok Zayna byłaś taka uradowana ? - zapyał się Horan , widać było że jest zazdrosny .
- No bo kiedyś Zayn zadzwonił do mnie ... ( powiedziałaś wszystko jak to było ) ... no i do tej pory myślałam że nie żyje , i wychodzi na to ze sama z sobą gadałam po nocach..
Niall nic nie odpowiedział , nagle jego wyraz twarzy zmienił się tak jak by miał poczucie winy .. w tej chwili zadzwonił do Ciebie Zayn , chciał spotkać się z Tobą ii wszystko na spokojnie wytłumaczyć i porozmawiać. Zapytal się czy mógł by po Cb wieczorem przyjechać , kecz ty odpowiedziałaś że nie zabardzo wtedy możesz. Niall powiedział że da rade sam , że jego rodzice zostają na kilka dni , więc zdążysz ich poznać . Więc zgodziłaś się i umówiliście się na dwudziestą. Pomogłaś Niallowi zrobić kolację . Horan nie zachętnie się odzywał , dalej miał minę jak wcześniej . O 19 poszłaś się przebrać , nie odstroiłaś się jak na randke tylko jak na codzień. Zeszłaś na dół , już miałaś wychodzić , a w derzwiach stanęli rodzice Horana .
- Yyy..dobry wieczór. . - powiedziałaś .
- Dobry wieczór , dobry wieczór słonko - odpowiedziała jego mmama.
- Mamo ! Tato ! Wchodzcie - powiedział ze sztucznym uśmiechem .
- Niall , co się dzieje ?! Inaczej się dziś zachowujesz odkąd spotkałam Zayna... - powiedziałas po cichu na stronie .
Niall zignorował pytanie , odwrócił Cię w strone rodziców i przedstawił Cię .
- Mamo , tato to oto ( t.i ).
- Twoja nażyczona , tak synu ?- powiedział ojciec robiąc minę.
- Yyy.. nie. - odpowiedział nie chętnie .
Sojrzałaś sie ze zaskoczeniem na blondyna i pomyślałaś że nikim nie jesteś dla niego.
- Miło nam Cię poznać - powiedzieli miło rodzice .
- Mi również .- i lekko się uśmiechnęłaś .
- Zapewne jesteście głodni , zrobiliśmy kolację . - powiedział Niall , próbując nie dopuścić do rozmowy z Tb.
- Kochanie .. my z tatą podrodze odwiedziliśmy chyba z pięc restauracji , a ty odrazu nam kolacje podajesz . Choć trochę wszyscy porozmawiajmy . - powiedziała mama.
Niall spojrzał się dziwnie na Ciebie , a ty zaraz zaczęłaś się wykręcać . :
- Przepraszam , ale nie mogę z wami zostać , bardzo bym chciała .. ale sprawy rodzinne.. - lekko skłamałaś .
- Oo .. jaka szkoda słoneczko ...- mówiła mama .
- No niestety.... dowidzenia . Miło było państwa poznać . - uścisnęłaś dłonue rodziców i wyszłaś z domu. W tej chwili podjechał Zayn . Chciał się z Tb przywitać i pocałować w policzek , jednak się odsunęłaś i powiedziałaś tylko " Cześć Zayn " . Wsiedliście do samochodu . Zayn pjerwszy raz otworzył Tobie drzwi co nigdy tego nie robił - zdziwiłaś się bardzo . Ruszyliście :
- Przykro mi ze tak się stało ..- powiedział.
- Że co sie stało ? - odpowiedziałaś patrząc się za szybę.
Zayn nie odpowiedział tylko westchnął . Reszte drogi nie odzywałaś się tylko głęboko myślałaś .

* twoimi oczyma *

Co im jest ? Oboje się dziwnie zachowują. .. Niall się strasznie zmienił ., Zayn nie gada do rzeczy ... Co się dzieje ?! Teraz coś kombinują , nie wiem co , ale coś napewno . Odpychają mnie i nie chętnie rozmawiają .. co ja takiego zrobiłam . ?
* *

Myślałaś tak przez całą drogę . Dojechaliście na miejsce , nie ogarnęłaś się że staneliście . Siedziałaś dalej oparta o drzwi auta. Zayn otworzył Tb drzwi a ty upadłaś na ziemię i na dodatek wpadłaś w kałuże . Zayn Cię szybko podniósł i próbował wytrzeć twoją mokrą,twarz :
- Wszystko ok ? Nic Ci nie jest ? - zapytał .
- Nie ale mam chyba mokre majtki i spodnie . - odpowiedziałaś .
- Zaraz wyschną - odpowiedział z uśmiechem na twarzy , zdjął skórzaną kurtkę i zarzucił Ci ją na ramiona .
- Nie musisz ...
- Musze , nie chce byś zmarzła. - powiedział wciąż się uśmiechając .
Zayn zaproponował spacer . Obeszliście całą okolicę a teraz zmierzacie do parku .
Za parę minut usiedliście na parkowej ławce przy podświetlanej fontannie . Siedzieliście przez dłuższą chwilę w ciszy . Zayn patrzał się na przemoczoną Ciebie .
- Czemu się tak patrzysz ? - zapytałaś sie z uśsmiechem na twarzy .
- Bo dawno nie widziałem Cię mokrej .. - odpowiedział patrząc Ci w oczy .
Mimo że teraz kochałaś Nialla, dalej czułaś coś do Malika . Patrzeliście sb w oczy . Zayn zaczął przybliżać swoją twarz do twojej . Pocałowaliście sie. Gdy zrozumiałaś że popełniasz błąd , odsunęłaś się i spuściłaś wzrok na twoje mokre buty .
- Przepraszam- powiedział Zayn.
- Nic sie nie stało - powiedziałaś po cichu , ale jednak się stało .
- Choć , zjemy coś. - Rzekł mulat .
Nie zaprzeczyłaś , poszliście do waszej dawniej ulubionej restauracji , usiedliście przy oknie przy stoliku dla dwóch - tam gdzie był wasz ulubiony stolik . Klijenci gapili się na Cb i obgadywali jak można przyjść tak brudnym do restauracji , nie zwracałaś wcale na to uwagi . Zamówiłaś sobie sałatkę nie chciałaś nic innego bo byłaś wegtarianinką . Zayn zamówił też nie wiele - praktycznie nie był już głodny.:
- To może mi teraz to wszystko wytłumaczysz ? - zapytałaś .
- Napewno chcesz,wszystko wiedzieć ?
- Tak . - odpowiedziałaś stanowczo .
- Ja nie umarłem , no coś ty .wtedy zadzwoniłem do Ciebie ponieważ ciągle o tobie myślałem i nie mogłem przestać myśleć o tych błędach. Mówiąc " skończyć " miałem na myśli te kłótnie . I wyłączyłem się dlatego bo chciałem jeszcze Tobie coś powiedzieć , ale to by już nie miało sensu ... Ostatnie chwile w naszym zwiąsku zachowywałem się tak , ponieważ niie wiedziałem co zrobic . Raz przespałem się z Carly a ona zaszła w ciąże , po pewnym czasie zakochałem się w niej , a teraz tworzymy szczęśliwą parę . - powiedział prosto z mostu Zayn , nie zwracając uwagi na to , czy to cię zaboli .
- Zdradziłeś mnie !? - powiedziałaś z łzami w oczach .
- Wychodzi na to że tak , ( mówił dalej bez zastanowienia ) poprosiłem Nialla by zaczął do Ciebie zagadywać by spróbował zwiazać się z Tb byś nie była sama ...
Przerwałaś Zaynowi .:
- Co ?! Jak mogłeś ?! (.zaczęłaś płakać i krzyczeć ) Zdradziłeś mnie ! I kazałeś Niallowi do mnie zarywać ?! Jesteś okropny ! - wstałaś z krzesła , wzięłaś dzbanek z wodą i chlusnęłaś mu w twarz i wybiegłaś z restauracji . Biegłaś tak długo jak mogłaś , nie mogłaś uwierzyć w to wszysko co usłyszałaś najbardzieej w to., że Niall tak naprawdę Cię nie kocha . Weszłaś do domu Nialla prawie wywarzając drzwi , zdenerwowana smutna i zmęczona pobiegłaś do Horana i zaczęłaś znów krzyczeć i nie zwracając uwagi na jego rodziców zaczęłaś krzyczeć płakać :
- Jak mogłeś ! Wykorzystaliście mnie ! To wszystko co mi mówiłeś to zwyczajne kłamstwo i okrucieństwo !
- ( t.i ) to nie tak.! - powiedział wystraszony - Daj mi wytłumaczyć !
- Nie ma co tłumaczyć ! To koniec ! Dosyć mam tych kłamstw !
Pobiegłaś na górę wzięłaś swoje wszystkie rzeczy . Potem nie zwracając uwagi na nic , wyszłaś z domu , trzasnęłaś drzwiami , złapałas taxi i pojechałaś na stację kolejową . Za tobą wybiegł Niall , chciał Cię zatrzymać . Zaczął gonić taksówkę . Gdy dojechałaś już na stację w ostatniej chwili wsiadłaś w bylejaki pociąg i odjechałaś. Zobaczyłaś Nialla ktory z łzami w oczach patrzył się na odjeżdżający pociąg . Wróciłaś znów do Polski . Miałaś dość swojego cholernego życia . Postanowiłaś się wyciszyć , zapomnieć i wszystkich problemach , smutkach , stratach . Postanowiłaś oddać sie do Zakonu . By już nigdy nie przeżyć kolejny raz miłości która i tak Cię zrani .


Znalazłam go na stronce o One Directio .Ja osobiście się popłakałam

Harrold ♥

Harry ♥

Walentynki ? Dla ciebie to idiotyczne święto wymyślone przez jakiegoś idote ... Dlaczego ? Może dlatego, że jesteś sama, w twoim sercu nie ma osoby na której by ci zależało, jest tylko pustka, której niczym nie możesz zapęłnić . Kiedyś ktoś cię zranił, ośmieszył nie chcesz by znów to się stało, dlatego wolisz trzymać się z daleka od płci przeciwnej .

Wstałaś z łóżka i zażuciłaś na siebie cienki szlafrok koloru różowego, podeszłaś do ściany i wyrwałaś kolejną kartkę z kaledarza .
Umyłaś zęby, ubrałaś się i byłaś gotowa do wyjścia do szkoły ...

Widząc wszystkie zakochane pary w swojej szkole chciało ci się rzygać . Ta miłość którą było czuć na kilometr dla ciebie nie istniała .
Usiadłaś w jednek z ławek w klasie, a jedna z uczenic zaczęła rozdawać walentynki .
- Gdzie jest [t.i] ?
- Tutaj - zawołałaś nieśmiało, a dziewczyna podeszła do ciebie bliżej i podała ci walentynkę ...
- Pewnie sama sobie ją przysłała - śmiał się jeden z twoich 'kolegów' ... Otworzyłaś kartkę z serduszkiem, a w środku było napisane " jesteś tak seksowna, że aż wcale" ...
Byłaś twardą dziewczyną, ale wtedy nie wytrzymałaś, coś w tobie pękło . Wybiegłaś z hukiem z klasy i pobiegłaś w strone jednego z mostów Londynu ... Stanęłaś na poręczy i patrzyłaś na wode, do której już za chwilę miałaś skończyć ...
Nagle poczułaś jakieś ciepłe ręce na swojej tajli, oswróciłaś głowę, a przed sobą zobaczyłaś chłopaka z burzą loków na głowie i przepięknym uśmiechem ...

***

-No i od temtej chwili się zaczęło - powiedziałaś do swojego chłopaka
- Nie mogę uwierzyć, że to już 6 lat od kąd jesteśmy razem - powiedział Harry i złaczył wasze usta ...

Liam :)

Pewnego zimowego wieczoru pokłóciłaś się ze swoim chłopakiem Liam’em od razu wyszłaś z domu bo nie chciałaś patrzeć na Liam’a za bardzo się zdenerwował. Szłaś tak już dość duży kawałek właśnie przechodziłaś po drugą stronę ulicy ale nie zauważyłaś nadjeżdżającego samochodu. Po chwili leżałaś już na jezdni samochód cię przejechał a ty straciłaś przytomność zdążyłaś zauważyć że samochód zbiegł z miejsca zdarzenia.
**Oczami Liam’a**
Siedziałem zdenerwowany a najgorsze jest to że to [T.I] miała racje za chamsko ją potraktowałem ostatnio tylko zespół się dla mnie liczył i jego osiągnięcia a [T.I] miałem za przeproszeniem gdzieś musze to zmienić ale gdzie jest [T.I] muszę iść ja poszukać. Założyłem buty i kurtkę i już miałem wychodzić ale zaczął dzwonić mój telefon pobiegłem do kuchni bo go tam zostawiłem numer nie był zapisany ale mimo to odebrałem
***Rozmowa tel**
-Słucham –odparłem do telefonu
-Dzień dobry tutaj lekarz [I i N] czy pan Liam Payne dzwonie ze szpitala pańska dziewczyna [t.i] ]T.N] została potrącona przez samochód jej stan jest krytyczny ale jest przytomna i prosiła by pana poinformować -oznajmił lekarz
-Ale jak to. Dobrze w którym szpitalu zaraz tam będę
- Na Baker Street –rzekł lekarz
-Dobrze zaraz będę –rzekłem i się rozłączyłem
***koniec rozmowy tel***
Wybiegłem z domu zdążyłem zabrać kluczyki od mojego auta szybko do niego wsiadłem i ruszyłem do szpitala przy Baker Street łamiąc przy tym każde możliwe przepisy ale to co. Po 10 min byłem na miejscu zaparkowałem auto wysiadłem z niego i ruszyłem do szpitala szybko znalazłem odział a potem lekarza który do mnie dzwonił . podszedłem do niego i musiałem z nim porozmawiać.
-Panie doktorze co z nią –spytałem
-Jej stan jest krytyczny pańska dziewczyna nie wyjdzie już z tego chyba że wydarzy się jakiś cud –oznajmił lekarz a mnie zaczęły nachodzić łzy do oczu.
-A mogę do niej iść –spytałem po chwili
-Tak zaprowadzę pana- rzekł lekarz tak jak powiedział tak zrobił zaprowadził mnie pod pokój [T.I] a potem mnie zostawił. Wszedłem do pokoju i zobaczyłem całą poranioną [T.I] i jeszcze bardziej się rozpłakałem. Chciałem być dzielny i do niej podejść. [T.I] patrzyła w sufit ale gdy podszedłem bliżej odwróciła wzrok w moją stronę .
****Twoimi oczami**
Zobaczyłaś Liama który płakał więc z twoich oczu również wypłynęły łzy. Ty pogodziłaś się już z tym że twoje obrażenia są zbyt poważne i umrzesz ale nie pogodziłaś się z tym że razem z twoim odejściem odejdzie również twoje i Liama dziecko które od nie dawna nosiłaś pod swoim sercem nie powiedziałaś o tym Liamowi ponieważ jego nie było ciągle w domu a jak był bałaś mu się o tym powiedzieć.
-Liam proszę pogódź się z tym że ja odejdę –wyszeptałaś
-Nie skarbie ty nie odejdziesz, ty z tego wyjedziesz rozumiesz –wyszeptał
-Nie Liam nie wyjdę. Musze ci coś jeszcze powiedzieć lepiej żebyś dowiedział się od mnie niż od lekarza ja jestem … -zaczęłaś ale nie dokończyłaś bo mocno zakręciło ci się w głowie
-Skarbie co jest –spytał Liam
-Już ok. Liam ja jestem w ciąży –odparłaś krótko
-Dlaczego nie powiedziałaś mi o tym wcześniej –spytał
-Nie było cię ciągle w domu jak miałam to zrobić –odparłaś
-Dobrze już dobrze kochanie . ty musisz z tego wyjść rozumiesz jak nie dla nas to dla naszego dziecka.
Pogodziłaś się z Liamem, on był przy tobie całą noc rozmawialiście ale w pewnym momencie zachciało ci się spać wiedziałaś że to już czas więc powiedziałaś Liamowi:
-Kocham cię i zawsze tak będzie rozumiesz, mam nadzieje że ułożysz sobie życie i będziesz jeszcze szczęśliwy. A gdy przyjdzie czas spotkamy się tam do góry będę czekała tam za tobą z naszym maleństwem .
-Kochanie nie rób tego, nie zostawiaj mnie –odparł Liam przez łzy
-Kocham cię-wyszeptałaś i maszyny zaczęły piszczeć a ty odeszłaś z tego świata ale wiedziałaś że będziesz zawsze przy Liamie.

***3 miesiące później***
Liam nie mógł znieść rozstania z tobą więc nałykał się jakiś tabletek które popił alkoholem i jest teraz razem z tobą w niebie. Tam tworzycie udany związek którego nikt nie zniszczy.

piątek, 15 lutego 2013

Zayn ♥

Była z nim 2 lata. Tyle wystarczało na zdradę i kłamstwa, ale nie w ich związku.
Od tygodnia ich stosunki między sobą uległy pogorszeniu.
On wracał późno do domu,a ona wolała spędzać czas w klubach niż czekać na niego samotnie.
"To koniec"- krzyknął gdy dziewczyna wróciła do domu kompletnie pijana.
"No i dobrze! Przecież ty i tak wolisz inne dziewczyny ode mnie!"- wykrzyczała mu to prosto w twarz i pobiegła na górę lekko się chwiejąc. Szybko pakowała swoje ubrania. Mulat wbiegł do ich pokoju i zaczął wyrywać jej torbę z rąk.
"Zostaw to. Skończyłeś ze mną!" - wysyczała mu te ostatnie słowa.
"Nie zostawiaj mnie! Wież przecież, że tylko ty się liczysz"- uklęknął przed nią przytulając się do jej brzucha.
"Kocham Cię"- wyszeptał. Dziewczyna pogładziła chłopaka po włosach.
"Na prawdę jestem jedyną kobietą w twoich życiu?"- zapytała.
"Tak."- przytulił ją mocno do siebie i wyszeptał kolejne czuła słówka do jej ucha udowadniając jej, że tylko ona się dla niego liczy...

Harold ♥

-I tak was znajdę!- krzyczał na cały dom Harry. Bawili się w chowanego.
-Buu!- krzyknął pod łóżko jednak nawet tam jej nie było...
-"Gdzie mogłaś się schować?"-pomyślał.
Poszedł do waszej garderoby i...znalazł cię.
-Tu jesteś!- usiadł na niej okrakiem i zaczął łaskotać.
-Ha-Harry przestań!- chłopak na chwilę się wstrzymał i namiętnie wpił się w jej usta.
-Chodź, teraz musimy znaleźć Zannie.- Przez dłuższy czas nie mogli znaleźć swojej córki.
-Zan, jak powiesz gdzie jesteś tatuś kupi ci kotka!
-Harry, ona nie jest taka głupia jak ty!- zachichotała i nadal szukali córki. Nagle Harremu rzuciły się w oczy małe wystające loczki znad blatu w kuchni.
-Mam cię!- krzyknął Styles, wziął małą na ręce i zaniósł do [t.i].
-Jesteście dwiema najważniejszymi kobietami w moim życiu.
Kocham was!
-My też cię kochamy tatusiu!- mała wtuliła się w Harrego, zaraz po niej [t.i] też to zrobiła

Liam ♥

-Stój!- krzyczała i śmiała się.
-Chyba zwariowałaś?-zapytał chłopak
-Tak! Z miłości do ciebie!- lał deszcz,a oni stali na środku
parku
-zawsze marzył mi się pocałunek w deszczu.-wyszeptała do jego ucha. On położył rękę na jej karku i lekko przyciągnął do siebie.
-Ale romantycznie- zachichotała.
-A teraz szybko do domu!- klepnął ją w pośladki.
Zaczął biec do domu,a ona za nim.

Harry ♥

-Ha-Harry! Proszę przestań- śmiałaś się cały czas, ponieważ Hazza cię łaskotał.
-Jeżeli przyznasz, że jestem sexowny.
-Niee?!- chłopak jeszcze bardziej ciebie łaskotał.
-ok,ok! Jesteś sexowny!
-Głośniej! Bo nie słyszałem!- zachichotał
-Jesteś sexowny!- krzyczałaś.
-I to mi się podoba!- musnął twoje usta swoimi.
-Kocham Cię wiesz o tym?
-Nie, nie wiem...-droczyłaś się z nim.
-To teraz już wiesz- jeszcze raz musnął twoje usta.
Bijesz Harry'ego. Pokłóciliście się. Znowu. Czasem z nim nie wytrzymujesz, ciągle ma o coś pretensje.
-[T.I.] naprawdę mi przykro. - powiedział trzymając Cię za rękę.
-To zdarzyło się zbyt wiele razy. Nie pozwolę sobie na to. - odpowiedziałaś odpychając go.
Odwróciłaś się i szybko poszłaś do swojego pokoju. Zamknęłaś drzwi. Harry pukał i pukał, ale Ty byłaś nieugięta. Nagle usłyszałaś słowa ''Little Things'' i dźwięki gitary. Otworzyłaś drzwi i zobaczyłaś Harry'ego ściskającego swoją gitarę.
-[T.I.] wybaczysz mi? Proszę... - powiedział chłopak.
-Może. - odpowiadasz z uśmieszkiem.
-Proszę, błagam Cię! - mocno Cię przytulił.
-Dobrze. Nie rób tego więcej. - powiedziałaś.
-Obiecuję. Nigdy, przenigdy nie zrobię. - odpowiedział całując Cię.

środa, 13 lutego 2013

Zayn

Była z nim 2 lata. Tyle wystarczało na zdradę i kłamstwa, ale nie w ich związku.
Od tygodnia ich stosunki między sobą uległy pogorszeniu.
On wracał późno do domu,a ona wolała spędzać czas w klubach niż czekać na niego samotnie.
"To koniec"- krzyknął gdy dziewczyna wróciła do domu kompletnie pijana.
"No i dobrze! Przecież ty i tak wolisz inne dziewczyny ode mnie!"- wykrzyczała mu to prosto w twarz i pobiegła na górę lekko się chwiejąc. Szybko pakowała swoje ubrania. Mulat wbiegł do ich pokoju i zaczął wyrywać jej torbę z rąk.
"Zostaw to. Skończyłeś ze mną!" - wysyczała mu te ostatnie słowa.
"Nie zostawiaj mnie! Wież przecież, że tylko ty się liczysz"- uklęknął przed nią przytulając się do jej brzucha.
"Kocham Cię"- wyszeptał. Dziewczyna pogładziła chłopaka po włosach.
"Na prawdę jestem jedyną kobietą w twoich życiu?"- zapytała.
"Tak."- przytulił ją mocno do siebie i wyszeptał kolejne czuła słówka do jej ucha udowadniając jej, że tylko ona się dla niego liczy...

Harry :)

-I tak was znajdę!- krzyczał na cały dom Harry. Bawili się w chowanego.
-Buu!- krzyknął pod łóżko jednak nawet tam jej nie było...
-"Gdzie mogłaś się schować?"-pomyślał.
Poszedł do waszej garderoby i...znalazł cię.
-Tu jesteś!- usiadł na niej okrakiem i zaczął łaskotać.
-Ha-Harry przestań!- chłopak na chwilę się wstrzymał i namiętnie wpił się w jej usta.
-Chodź, teraz musimy znaleźć Zannie.- Przez dłuższy czas nie mogli znaleźć swojej córki.
-Zan, jak powiesz gdzie jesteś tatuś kupi ci kotka!
-Harry, ona nie jest taka głupia jak ty!- zachichotała i nadal szukali córki. Nagle Harremu rzuciły się w oczy małe wystające loczki znad blatu w kuchni.
-Mam cię!- krzyknął Styles, wziął małą na ręce i zaniósł do [t.i].
-Jesteście dwiema najważniejszymi kobietami w moim życiu.
Kocham was!
-My też cię kochamy tatusiu!- mała wtuliła się w Harrego, zaraz po niej [t.i] też to zrobiła

Imagin z Niall'em

Niall! Jakaś piękność do ciebie!- krzyczał Lou
-Co? Do Nialla?- przybiegł Harry. Byłaś lekko zakłopotana.
-Witaj!- pocałował twoją dłoń.
-Juuż...Styles! Odwal się od [t.i]!- popchnął go w tył i przytulił się do ciebie.
-A więc [t.i] gdzie się wybieracie?- zapytał Liam
-Mieliśmy iść do kina...
-Już idziemy!- chwycił cię za rękę i wyszliście.
-Przepraszam za nim, oni tak zawsze kiedy przyprowadzę kogoś.
-Nie ma sprawy. Masz bardzo miłych przyjaciół.- resztę drogi pokonaliście w ciszy. Niall wybrał komedię romantyczną.
Wiedział, że nie lubisz Horrorów.
Po seansie uprał się, odprowadzi cię do domu.
-Nogi mnie bolą!- ściągnęłaś swoje wysokie buty.
-Będzie ci zimno.- wziął cię na ręce. Chwilę protestowałaś mówiąc, że jesteś na gruba ale dałaś sobie spokój.
Chwilę rozmawialiście ale...usnęłaś na jego rękach.
Niall postanowił zanieść cię do swojego domu (swoje i chłopaków).
-Ooo...tak bardzo ją zanudziłeś, że aż zasnęła- zachichotał Harry.
-Nie, zmęczona jest. Zaniosę ją do swojego pokoju.
`Poranek`
Obudziłaś się nie w swoim pokoju.
-Co ja tutaj robię?
-Jak zasnęłaś postanowiłem zanieść cię do mnie.
-aha. Tak w ogólę to witaj!- pocałowałaś go w policzek na co on lekko się zarumienił.
-Wiesz...ja! Zakochałem się w tobie!- mocno wpił się w jej usta przewracając ją na plecy.
-Ja też...- do pokoju wpadł Zayn i Lou.
-Pobudka zakochańce!- zaśmialiście się i juz jako para zeszliście na dół zjeść śniadanie..

Imagin o Zayn'ie

Bylas z Zaynem od dwoch lat, czesto sie klociliscie, ale co to za zwiazek bez klotni? Mimo wszystko bardzo go kochalas a on ciebie. Od niedawna klotnie zdarzaly wam sie coraz czesciej, nie bylo juz tak jak dawniej. Zaczynalas podejrzewac go o zdrade, wracal po nocach tlumaczac sie nadmiarem pracy. Wierzylas mu na poczatku, z czasem stalas sie nieufna..
Uslyszalas jak ktos z dolu wali w drzwi. Niechetnie zwloklas sie z lozka schodzac na dol. Przekrecilas klucz w zamku otwierajac drzwi.
- [T.I] przepraszam, ze tak pozno, ale... - zaczal twoj chlopak kladac dlonie na twoich biodrach
- Chce isc spac. Porozmawiamy jutro - zabralas jego rece idac w strone waszej sypialni. Bedac na gorze mialas nadzieje, ze twoj ukochany nie bedzie dzisiaj z toba spal, nie chcialas sie z nim meczyc, jedyne o czym teraz marzylas to usnac szybko pozbywajac sie natloku mysli z glowy.
Poczulas uwielbiany przez ciebie zapach jajecznicy i goracej kawy. Otworzylas oczy przecierajac je dlonia, zauwazylas Zayna stojacego obok lozka z taca, na ktorej znajdowalo sie sniadanie.
- widze ze sie juz obudzilas. Zrobilem dla ciebie sniadanie, nie badz na mnie zla, to sie juz wiecej nie powtorzy, obiecuje. - pocalowal cie w czolo podajac tace z jedzeniem. Mimowolnie kaciki twoich ust uniosly sie nieco ku gorze w delikatnym usmiechu, nie potrafilas sie na niego dlugo gniewac, to bylo od ciebie silniejsze. Poklepalas miejsce obok, na znak aby polozyl sie obok ciebie. Chlopak poslusznie to zrobil gladzac dlonia twoje wlosy.
- No wiec jakie masz plany na dzisiejszy dzien? - zapytalas polykajac jajecznice, popilas ja kawe patrzac na chlopaka.
- Mialem nadzieje, ze spedzimy go razem, nalezy nam sie troche odpoczynku, co ty na to? - wsluchalas sie w jego cieply glos, uwielbialas ta jego chrypke z rana, zawsze poprawiala ci humor, dzisiaj tez tak bylo. przeczesal palcami pasma twoich grubych lokow usmiechajac sie do ciebie.
***
- Daleko jeszcze? - zapytalas trzymajac sie chlopaka, by na cos nie wpasc, gdyz zaslonil twoje oczy dlonia, twierdzac ze ma dla ciebie niespodzianke.
- Juz prawie jestesmy, nie podgladaj tylko - zasmial sie glosno przyciskajac dlonie do mojej twarzy. Po chwili odsunal sie ode mnie pozwalajc mi patrzec. Rozejrzalam sie dookola nie mogac uwierzyc w to co widze.

Imagin o Harrym

Patrzylam w Twoje zielone teczowki nie mogac uwierzyc w to, ze jestes tak blisko. Analizowalam rysy twojej twarzy martwiac sie, ze kiedys zapomne jak wygladales. Zapamietywalam kazdy szczegol od nowa, pamietalam wszystko, kazdy pieprzyk. Nawet ta blizne, ktora uwazales za okropna, a mnie wydawala sie niesamowicie slodka. Pamietasz jak powtarzales, zebym przestala Ci sie tak przygladac, ze za godzine, jutro, tydzien - wciaz bedziesz? Ulegalam Ci smiejac sie z wlasnej glupoty, wierzylam Ci. Jak glupia wierzylam, ze jestes moim ksieciem z bajki, ze kiedys odjedziemy ku zachodzacemu sloncu zyjac dlugo i szczesliwie. Czekalam na " Happy End " ktory nigdy nie nadszedl...
Kazdego dnia rano zwlekalam sie z lozka z poczuciem bezradnosci. Nie byles juz moj, a ja nie bylam Twoja. Nie moglam nic z tym zrobic. Wciaz nie rozumialam jak Harry - moj Harry mowiacy ze mnie kocha, ze nigdy mnie nie zostawi, po tym wszystkim wybral inna? Wyrzucilam wszystko co mogloby mi Ciebie przypominac, wszystkie twoje rzeczy, kazde nasze wspolne zdjecie.. Ale co z tego? Nie wazne na jaka strone w internecie weszlam tam byles Ty. Ty i Ona. Przygladajac sie jak przytulasz inna, czulam jakby miliony malych szkielek wbialo mi sie w serce. Wiedzialam, ze juz nigdy nie bede na jej miejscu. Wiedzialam, ze juz nigdy nie poczuje Twojego dotyku na swojej skorze. Teraz wydawalo mi sie to takie obce, jakby nigdy sie nie wydarzylo... W lazience nadal wisial twoj ulubiony recznik. Nie moglam go wyrzucic. " Niedlugo wroci i bedzie chcial go uzyc. Pewnie bedzie zly gdy przyjdzie a jego nie bedzie ". Recznik jest, za to JEGO nie ma... Wchodzac do sypialni wciaz czulam zapach Twoich ulubionych perfum, zaciagalam sie tym zapachem jak dymem papierosowym. Tak jak nikotyna - uzalezniales. Ja bylam od Ciebie uzalezniona i nic nie moglam z tym zrobic. To juz za dlugo we Mnie siedzialo. Kazda chwila z Toba byla magiczna, dlaczego wierzylam, ze to sie nigdy nie skonczy? Jak moglam byc na tyle glupia, by nie zauwazyc, ze sie od siebie oddalamy? Bez Ciebie juz nic nie mialo sensu. Tak jak i nic nie bylo juz takie same. Kiedys z pozoru glupie pojscie do sklepu, czy chocby sprzatanie stawalo sie ciekawsze. Podnioslam sie na lokciach rozgladajac po pokoju. To smieszne, ze bez Ciebie panuje tu taki nielad. Na stoliku wciaz lezala szklanka z sokiem, ktory mi przyniosles. Przez godzine prosiles, zebym ja wysiosla. Jaki sens mialoby, gdybym teraz to zrobila? Skierowalam swoj wzrok na okno, po szybie splywaly krople deszczu, jedna szybciej od drugiej – jakby sie scigaly. Podniolsam sie z lozka podchodzac do okna, usiadlam na niewielkim parapecie przygladajac sie samotnym kroplom deszczu. Przylozylam palec do szyby podazajac nim za kropla. Pamietasz jak robilismy sobie mini zawody? Zawsze wskazywales na krople plynaca z tej strony. Dotknelam opuszkiem palca szyby przymykajac powieki. W calym domu byla masa wspomnien zwiazanych z Toba. Gdzie nie spojrzalam tam byles Ty. Nie fizycznie, ale byles. Wszystko mi sie z Toba kojarzylo. Kazdy najdrobiejszy szczegol mial swoja historie. Nie moglam dluzej na to patrzec...
***
Szlam przez ulice Londyny, co jakis czas potracali mnie przypadkowli ludzie, nie zwracalam na to uwagi. Kroczylam przed siebie pewnym krokiem, wiedzialam gdzie ide i po co. Nie bylo tak jak kilka dni temu, ze szlam bez celu, byle tylko nie siedziec w domu, w ktorym bylo tak duzo Ciebie. Weszlam na most wdychajac do pluc mrozne powietrze. Wiedzialam, ze nie mam innego wyjscia. Co to za zycie bez Ciebie? Ludzie powtarzali, ze znajde innego – lepszego. Myla sie, nie znajde nikogo lepszego. Jak powiedziales kiedys – jestesmy sobie przeznaczeni.
Kiedys sie spotkamy, tam w niebie. Wszystko bedzie latwiejsze – obiecywalam sobie. Na mysl o tym kaciki moich ust uniosly sie nieco ku gorze w delikatnym usmiechu. Skoczylam pochlonieta wizja zycia z Toba gdzies w niebie.

poniedziałek, 11 lutego 2013

Imagin o Louis'ie



_

 
-Mamooo! Mamusiuuu!-usłyszałaś krzyk swojego trzyletniego synka Larry'ego.
-Tak, skarbie?-zapytałaś, wkraczając do kuchni.
-Piiiciu-zaskamlał.
Miałaś już dość bycia samotną matką. Rozstałaś się z Louisem, bo ''fanki'' nie dawały ci spokoju, życzyły ci śmierci. Dlatego postanowiłaś, że go im oddasz. Jednak teraz żałowałaś tej decyzji.
-Mamooo!-ponaglił Larry.
-Już, proszę bardzo synku-podałaś mu butelkę z soczkiem.
Postanowiłaś wszystko zmienić.
Długo myślałaś nad tym, jak sprawić, by Tomlinson do ciebie wrócił. Postawiłaś na bezpośredniość. Wysłałaś smsa do Lou: ''Słuchaj, ja już nie daję rady. Przyjedź do mnie jak najszybciej, proszę''.
Po pięciu minutach do mieszkania wpadł zdyszany Louis.
-Co się stało, Olu ?-zapytał.
-Nie dam rady. Nie mogę sama wychowywać Larry'ego. I.. i ttęsknię za.. za tobą-wyznałaś.
-Ja nie mogę żyć bez ciebie-popatrzył w twoje oczy-Uważam, że najlepszym rozwiązaniem będzie, byśmy do siebie wrócili. O ile chcesz-zakończył nieśmiało.
-Czekałam, aż to powiesz!-zaśmiałaś się. Cieszyłaś się, że tak szybko poszło.
-Oh, Oleńko , tak za tobą tęskniłem-Lou ujął twoją rękę, po czym złożył na twych ustach długi pocałunek.
-Fuuuuuj-mruknął wasz synek, ale wy tylko się zaśmialiście.
-Na zawsze razem-szepnął twój ukochany.
-Na zawsze-powtórzyłaś, patrząc w jego oczy. ~ Horanowa

_

wtorek, 5 lutego 2013

Imagin o Zayn'ie

__

Byłaś w nim zakochana od ponad 3-4 lat On? Jak to chłopak , albo nie był zainteresowany , albo ukrywał uczucia. Stałaś na nowym holu z koleżankami... Holu całkiem nowej szkoły. Gadałyście i śmiałyście się , ale nagle zobaczyłaś go w towarzystwie dwóch swoich wrogów to znaczy dwóch wrednych lasek z Twojej klasy. Nie przepadałyście za sobą od pierwszego dnia. Koleżanki nie widziały , że oddaliłaś się... Wybiegłaś ze szkoły ; ze łzami w oczach. Padał deszcz więc usiadłaś pod daszkiem.. Do dzwonka było jeszcze 20 minut. Siedziałaś sama i nie wierzyłaś w to co widziałaś. On chłopak Twoich marzeń przytulał się z Twoim największym wrogiem. Może to było zbyt pohopne zachowanie? Może wyolbrzymiałaś? Sama nie wiedziałaś , ale jedno wiedziałaś , że ona robi to specjalnie.. Ten jego zwycięski uśmiech zagościł w jej głowie. Myślałaś o tym dobre 15 minut.. Nie chciałaś iść na lekcje. W sumie i tak zostało tylko 5 minut więc co za różnica. Nagle poczułaś czyjąś dłoń na swoim ramieniu. Otarłaś łzy i odwróciłaś się.. Zobaczyła Zayna. Chciałaś wstać , ale mulat Cię zatrzymał i spytał:
- Co jest? Czemu płaczesz?
Z nienawiścią w oczach mówiłaś:
- Czemu? Nie udawaj głupka błagam! Może dasz mi spokój i pójdziesz na lekcje co?
Chłopak był zdziwiony Twoim zachowaniem.. Więc spytał
- Chodzi o to że przytulałem jak Ty to mówisz "Twojego wroga"? O to chodzi?
- Tak. - odpowiedziałaś smutnym głosem.
- Myślałem, że jesteśmy kumplami prawda? Przecież mówiłaś, że już Ci do mnie przeszło..
Zadzwonił dzwonek więc powiedziałaś szybko
- Muszę lecieć na lekcje!
Zatrzymał Cię znowu:
- Przecież masz na 9 a mi się nie śpieszy więc? - jak zawsze Bad Boi...
- Dobra.. Mówiłam, że przeszło, ale kłamałam! Niestety Ty nie doceniasz tego więc wybacz, ale mam zamiar iść do koleżanek.
Malik zaśmiał się i spojrzał w Twoje oczy:
- Koleżanek, które nie zauważyły, że Cię nie ma? Wybacz, ale na moje to mają Cię gdzieś..
- Ty też masz! - złapał Cię za rękę i powiedział:
- Nie mam .. Od 4 lat mi się podobasz , ale bałem się Ci powiedzieć. Bo myślałem że Ci przeszło ; po tym jak "niby" Cię odtrąciłem. - chłopak zrobił cudzysłów w powietrzu.
Otworzyłaś oczy ze zdumienia!
- Że co?! Przecież doskonale wiedziałeś, że mi się podobasz!
- No wiem.. Ale przepraszam.. Wiem co czułaś.
Przytulił Cię i spojrzał w Twoje oczy...
- Wybaczysz mi jeśli pójdę na lekcje? Spóźniłem się już 10 minut..
Uderzyłaś go delikatnie w ramie i powiedziałaś:
- No idź. Nie będę spotykać się z kimś kto będzie się źle uczył!
Zayn uśmiechnął się zabójczo i pocałował Cię delikatnie w usta , po czym odszedł do klasy , a Ty szczęśliwa - że Twoje "marzenia" się spełniły odeszłaś do koleżanek które z niecierpliwością czekały na Ciebie ; bo dobrze wiedziały że Malik do Ciebie pójdzie... Jednak nie miały Cię "w dupie" - lecz chciały Twojego szczęścia.

__



Wysyłąjcie imaginy pod e-mail: kicikicimisiu@gmail.com lub gg : 44014077

Imagin od Anki P : )

__

Stała,ukryta za krzakiem.Mierzyła wzrokiem przechodniów,przyglądała się każdemu z osobna,uważnie.Patrzyła na zakochane pary i uśmiechała się do siebie.Wspominając o dobrych czasach z Lucasem.Zawsze dzielny,romantyczny,uczciwy...Aż do niedawna.Wróciła z spotkania z Mają..On..leżał na kanapie,wyszczerz na twarzy,w ustach papieros,w dłoni butelkę piwa.Pierwszy raz widziała Go w takim stanie.
-Cześć.-mruknęła,odwieszajac kurtkę-Jaka to okazja na balowanie?
Nie odpowiedział,wstał i przycisnął do ściany,całując namiętnie.
-Zostaw mnie,jesteś spity.
Nie słuchał.Dalej dotykał ją i całował.Kopała Go i biła,ale był za silny.
W końcu zauważył starania dziewczyny.Zdenerwował sie i wypchnął dziewczynę z domu.
-Nie wracaj tu nigdy,szmato.

Tydzień mieszka w krzakach,nie może znaleźć pracy,nie ma gdzie mieszkać,przyjaciele się odsuneli.Mimo to nadal Go kocha i wierzy,że w końcu się zmieni i przyjdzie po nią.

-Emm,halo?-ktoś rozsunął krzaki.-Co się stało?!
Jakiś blondyn o nieziemsko niebieskich oczach,wyciągnął rękę w kierunku dziewczyny.Nie
śmiało ujeła dłoń chłopaka.
-Jak masz na imię?
-Lena,a Ty?
-Horan.Niall Horan.
Chłopak dopytywał się jej historii.Opowiedziała mu całą.Niall przytulił dziewczynę i zaprosił do siebie.Było cudownie,pozwolił ci skorzystać z łazienki,pożyczył ubrania od sąsiadki..Później ogladaliście filmy i śmialiscie się..
W jednym momencie spojrzała prosto w jego niebieskie tęczówki.Zbliżyli się do Ciebie i pocałowali.Było niesamowicie.
~~dwa lata później~~
Są małżeństwem i mają dwójkę dzieci,Roksanę i Michaela.
Od kiedy poznałaś przyjaciół Niall'a jesteście nierozłączni.Tworzą jedną wielką rodzinkę.



--

Wysyłajcie imaginy na e-mail: kicikicimisiu@gmail.com lub gg : 44014077

Imagin od Aski :)

__

Siedziała na parapecie patrząc nieprzytomnie na krople deszczu spływające po szybie, tak jak w tamtej chwili strumień łez po jej policzkach. On siedział na przeciwko, trzymał jej dłoń i kciukiem ocierał łzy.
- Liam, Liam ja nie chcę - wyszeptała. Chłopak pocałował jej rękę.
- T.I, jeszcze nic nie wiadomo. Przecież to może być pomyłka, a ty, możesz być zdrową i prześliczną dziewczyną! - Próbował ją pocieszyć.
- Liam, bo... Bo ja już byłam u lekarza.
- Jak to byłaś?! T.I, prosiłem!
- Przepraszam, ja musiałam wiedzieć. Liam, to już koniec. Guz jest nieoperacyjny, a ja po prostu umrę.
- Nie umrzesz! Nie mów tak, rozumiesz?! Ja nie pozwolę Ci tak po prostu odejść! - Krzyknął. Samotna łza spłynęła po jego gładkim policzku.
- Musimy się z tym pogodzić. Będę na Ciebie tam czekać, a dopóki będziesz na Ziemi, ja będę się Tobą opiekować.
- Proszę, nie rób mi tego - wtulił się w jej klatkę piersiową. Jak małe bezradne dziecko.
T.I odwróciła głowę i zacisnęła usta w cienką linię. Nie chciała, by Liam widział w jakim jest stanie. Kochała go najmocniej jak potrafiła. Skoczyła, by za nim w ogień. Był całym jej życiem, sercem i głosem.
- Wiesz, że nie mam na to wpływu - pogłaskała go po głowie.
- Masz! Idź na tą operację! Zrób to dla mnie! Pójdziesz, wyzdrowiejesz i będziemy szczęśliwi - uśmiechnął się lekko.
- Wiesz, że wcale tak nie będzie. Liam, daj mi odejść - nie mógł uwierzyć w to, co powiedziała.
- Nie mów tak! Nie pozwalam Ci tak mówić! - Chłopak gwałtownie usiadł.
Jej stan pogorszył się z dnia na dzień. Stawała się coraz słabsza, ale nie chciała odchodzić, nie chciała zostawiać Liam'a. Próbowała walczyć na wszystkie możliwe sposoby. A on? Całe dnie i noce spędzał obok niej. Nie jadł i nie pił. Bał się opuścić ją choć na sekundę. Nie spuszczał z niej wzroku. Patrzył na nią przepełnionym bólem i czułością wzrokiem. Na jego oczach umierała miłość jego życia, a on, nie mógł nic na to poradzić.
***
Mocno trzymał jej prawą dłoń. Oddychała coraz ciężej, a on w duchu modlił się, aby to wszystko okazało się głupim snem. Nagle poczuł, że uścisk jej dłoni słabnie.
- Nie, nie, nie teraz. Nie, T.I, nie! Nie pozwalam Ci! - Powiedział przerażony.
- Liam, przepraszam. Już nie potrafię. Pamiętaj, że bardzo Cię kocham i ... i na Ciebie czekam - wyszeptała po czym zamknęła oczy.
*Piiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiip* - usłyszał.
Odeszła... Payne pochylił się nad nią i lekko musnął jej chłodne usta, a następnie wyszedł z sali. Miał jeden cel: Znaleźć się obok niej. Niewiele myśląc pobiegł na ,,Tower Bridge''.
Wychylił się. Poczuł chłodny wiatr otulający jego szyję. To była ona. Nie pozwoliła mu skoczyć. Nie mogłaby znieść myśli, że Liam zrobił to dla niej.
A teraz? Liam pochował T.I i jest szczęśliwy z Danielle. Wie, że to T.I postawiła mu na drodze tę śliczną tancerkę. T.I czuwa z góry i uśmiecha się, na szczęście swojej wielkiej miłości.

__


Wysyłąjcie swoje imaginy pod e-mail: kicikicimisiu@gmail.com lub gg: 44014077

Imagin od Anki :)

__

Stałaś nad urwiskiem klifu.Wpatrywałaś się desperacko w wodę.Westchnęłaś,a po twoich policzkach spływały łzy.Ostatnia rzecz którą musisz zrobić to..list,sms cokolwiek.Wyciągnęłas komórkę i szybko napisałas "Kocham Cię i przepraszam x".Właśnie Cię zdradził.Twoje serce waliło jak oszalałe.Usiadłaś na trawie.Po chwili usłyszałaś za sobą wolne kroki.
-Nie rozumiesz..-ten sam chrypkowaty głos,i nagle wspomnienia.
Ty i On w parku,całujecie się,słońce świeci,świeże powietrze,zero zmartwień.Twoje urodziny,prezent,dwu tygodniowy pobyt na Hawajach.Ostry pobyt.Wszystko było idealnie.Aż do wczoraj.Ta Kathleen i on,na łóżku,w niezręcznej sytuacji.Nie mogłaś dojść do siebie.Szybko się podniosłaś.
-Harry,tu nie ma co tłumaczyć!Nawet jeśli to co widziałam nie było prawdy,nie dam rady żyć z myślą,że będąc ze mną,przeleciałeś inną.
-[T.I],posłuchaj ja..
Nie słuchałaś Go,zrobiłaś krok w stronę śmierci a ona pochłonęła łapczywie twoją duszę.
-NIEEEEE !
Krzyknął chłopak i skoczył za Tobą.Oboje udrzyliście twardo o głas wystajacy z wody.Umarliście razem,w tak młodym wieku.
Wasi przyjaciele odwiedzają Wasz grób i wspominają o Tym jak byliście w sobie zakochani,na zabój.Ta miłość,była tak cudowna,że każdy mógł brać z tego przykład. Oboje marzyliście o domku w lesie i o bliźniaczkach..
Niestety,jedno małe upadnięcie..Niszczy wszystko.


--
Wysyłajcie mi wasze Imaginy pod e-mail : kicikicimisiu@gmail.com lub gg: 44014077

Imgagin Alice : )

__

Wzial bron i lufe przylozyl sobie do skroni.
- Zayn nie!
- Dobrze mowi. Pomysl tylko o tych waszych faneczkach. Nie dadza jej spokoju...
- Nie prawda! Juz wybralem.
- Prosze, nie rob tego.
- Musze. Kocham cie i w zyciu nie zrobilbym tego, czego on chce.
- Daj bron. Ja to zrobie!
- Nie [t.i.] to moja wina. Wiec ja musze poniesc kare.
- Kare? Myslisz ze zabijajac sie ukarasz tylko siebie?! Pomysl o mnie!
- Nigdy, ani na chwile nie przestalem o tobie myslec. Kocham cie.
- Macie minute. W przeciwnym wypadku zabije oboje.
- Dlaczego to robisz?!
- Nie wiem. Po prostu. Wiecie. Adrenalina.- Nie bylas w stanie patrzec na nich. Na twojego chlopaka z lufa przystawiona do skroni i na jego wykrzywiona bolem twarz. Plakal z reszta tak jak ty.
- Dziesiec, dziewiec, osiem...- Oprawca odliczal.- Trzy, dwa, jeden.- On strzelil. Wydalas z siebie przerazliwy krzyk. Twoj ukochany Zayn. Oddal za ciebie zycie... Podbieglas do niego. Zadne slowo nie moglo wyrazic tego, co czulas. Wiedzialas, ze nie mozesz mu juz pomoc. Wasz oprawca po prostu odwrocil sie i odszedl. Uslyszalas tylko cztery slowa po czym zabrzmial ten okropny smiech. Slowa ktore uslyszalas "jest jeszcze jeden naboj" ulatwily ci zycie. Wiedzialas, ze Zayn nie chcialby tego ale ty wiedzialas, ze bez niego nie przezylabys. Przytulilas go. Ostatni raz pocalowalas. Chwycilas jego dlon i polozylas sie. Odgarnelas mu wlosy z twarzy. Zamknelas oczy. Lzy wylewaly sie potokiem przez zacisniete powieki. Ostatni raz powiedzialas "Ja ciebie tez, Zayn." Wzielas gleboki oddech. Strzelilas

__


Wysyłajcie swoje imaginy na e-mail: kicikicimisiu@gmail.com lub gg:44014077

Imagin Dominiki :)

--




Mieszkam w małej miejscowości i byłam bardzo szczęśliwa..
Gdy nagle, rodzice oznajmili mi, że się przeprowadzamy do Irlandii.
Załamałam się. Za wszelką cenę chciałam zostać..
W dniu wyjazdu pożegnałam się z przyjaciółmi
i ze łzami w oczach wsiadłam do samolotu ..
*W IRLANDII*
Zaraz po przyjeżdzie do Irlandii znienawidziłam ten kraj ..
Nie potrafiłam nawiązać z nikim znajomości ..
Chciałam uciedz .. Lecz było coś co trzymało mnie w tym miejscu ..
Był to chłopak ... Ale nie potrafiłam z nim nawet zamienić słowa ..
Pewnego dnia odwarzyłam sie i zagadałam..
Okazalo się, że Niall (Bo własnie tak miał na imię) jest bardzo miły..
Zaczelimy się przyjaźnić.. Spędzaliśmy że sobą każdą wolną chwilę ..
Po paru miesiącach Staliśmy sie nie rozłączni ..
-Kocham Cie Moja Przyjaciółko - Słyszałam to prawie codziennie ..
Tylko, że dla mnie było to coś więcej niż przyjaźń ..
Postanowiłam, że powiem mu to prosto w oczy ..
Weszłam do niego do domu .. I usluszałam coś naprawde niesamowitego..
Był to głos Nialla ..!
-Jesteś niesamowity.
-Coo ?
-Twój głos jest po prostu cudowny ..
- No nie przesadzaj już ..
- Naprawdę.. Powinniśmy cię zgłosić do jakiegoś programu ..Hmm.. Może do X-Factor ..
- Haha .. No weź już nie żartuj ..
- Ale ja mówię prawdę ..
-Jak chcesz .. A tak apropo .. Po Co wogóle przyszłaś .. ?
- A już nie ważne..
*MIJAŁY TYGODNIE*
Stawaliśmy sie sobie coraz bliżsi ..
Gdy sie przytulaliśmy serce zawsze biło mi mocniej...
Zastanawiałm sie wtedy ..Co Tak Na Prawde Czuje Niall ?
*DZIEŃ PRZESŁUCHANIA *
Od rana dzwonił do mnie Niall nie zdąrzyłaa odebrać więc mi się nagrał ..
"...Kocham Cię Przyjaciółko .. Gdzie jesteś ..? Maiłaś być 20 minut temu .."
Niall tracił, nadzieję że sie zjawie .. Ale w ostatniej chwili zdążyłaś ..
-Gdzie byłaś? Martwiłem się o ciebie ..
-Przepraszam.. Muszę Ci coś powiedzieć ..
-Dobrze..Ale po występie .. Za 5 minut wychodzę ..
-Muszę teraz ..
-Okej .. Ale Szybko..
-Kocham Cię ..
-Ja Ciebie Też Moja Przyjaciółko ..
-Nic nie rozumiesz ..
Wybiegłam z płaczem .. :((
Pobiegłam do naszego ulubionego miejsca .. Była to ławka w parku ..
Zastanowiałam się czy postąpiłam dobrze wyznając mu prawdę ..
Miałam wielkie wyrzuty sumienia, że w tak ważnej dla niego chwili zostawiłam go samego ..
Nagle usłyszałaś dzwięk gry na gitarze ..
Obruciłam się i zauważyłam blondaska króry spiewał dla mnie ..
I'll lift you up i'll never stop
You know i'll take you to another world
I'll build you up i'll never stop
You know i'll take you to another world
-Ja Ciebie Też Kocham Przyjaciółko
-Niall.. Ty nic nie rozumiesz
-Co tu do rozumienia ..?
-Ja Cię kocham naprawdę .. Nie jako przyjaciela .. Ale ty tego nie rozumiesz ..
-Uwierz mi .. Kocham Cię ..
-Naprawdę .?!
-Tak.. Zakochałem się w tobie gdy cie pierwszy raz ujrzałem ..
Nie chciałem Ci tego wyznać, dlatego bo wiem jaka ogromna przyjaźń nas łączy..
-Kocham Cię ..




--


Wysyłajcie mi wasze Imaginy pod e-mail : kicikicimisiu@gmail.com lub gg: 44014077

Co to ?

Witam tutaj bedą się znajdować Imaginy głównie wasze lub waszych przyjaciół  ,założyłam głównie z powodu że tyle osób ma wiele pomyłów że chociasz kilka osób musi je zobaczyć .Jeśli macie jakieś swoje i chcecie żeby się one tutaj znalazły prosze wysyłać pod e-mail: kicikicimisiu@gmail.com lub pisać do mnie na gg :44014077 .mam nadzieje że ten blog bedzie często odwiedzany :)